Mój synek umarł
Jakże brakowało mi pustkowia, skalistego milczenia,
Zapachu morza w oddaleniu na straży.
Uważnego i wścibskiego lisa i tej burzy,
Z której środka wydobywały się takie grzmoty, że eh!
Nam już się tu nie przytrafi nic.
Mogę stać, poruszać ustami i w końcu za którymś razem...