Hej. Potrzebuje porady. Jmsama jestem zmarzluchem wiec nie patrze wg siebie. W mieszkaniu mam srednio 24 stopnie czasami uda sie 23. Wszyscy mowia o nieprzegrzewaniu dziecka a inni znow ze dziecku za zimno. Jal ubieralyscie noworodka w taka pogode w domu? Wiadomo to nie jest upal. Ale jest cieplo. Maz mi ciagle mowi o zasadzie o 1 warstwe wiecej. Ale jak bedzie upal to przeciez nie dam jej bodow... Chodzi mi o temperature ktora podalam. Najpierw ubieralam ja za cieplo a teraz boje sie ze za zimno ;( narazie i tak trzymam ja w rozku. Lubi byc opatulona. Lepiej jej sie spi a wiadomo spi co chwila po karmieniu. Daje jej nie raz kaftanik i body i do tego rozek. Czasami body skarpety rozek i do polowy kocyk. Na noc spi w pajacu cienkim rozku i kocykiem okrywam do polowy. Jak dam bbody i spiochy i jeszcze rozek to juz nie wiem czy jej nie za cieplo. Powiem Wam ze glupieje
jak ja cieplej ubiore to ona leoiej spi. W szpitalu ubierali ja w bluzeczke i spiochy i rozek a tam bylo chyba z 26/27 stopni. Doradzcie.