Misia, no to rzeczywiście bliziutko, może dzieciaczki będą razem do szkoły chodzić ;)
A co do choinki, to zapomniałam dodać, że ten pomysł się zrodził w myśl zasady "potrzeba matką wynalazków", kiedy miałam w domu kota :) Po prostu uwielbiał wspinać się po tej sztucznej, mało stabilnej...