Tego się właśnie obawiam… niby jestem „spokojniejsza” niż ostatnio. Wtedy miałam coś jakby przeczucie, że coś się stanie, nie potrafiłam się do końca cieszyć, chociaż może to wynikało po prostu z zaskoczenia całą sytuacją. Tym razem mam dużo lepsze przeczucia, ale i tak nachodzą mnie różne lęki...