My też z mężem jesteśmy sami. Nasi rodzice mieszkają ponad 100 km od nas, jak się Mila urodziła to musieliśmy sobie radzić sami. A że ona jako dziecko to jest straszny ewenement, ciężko spała, szybko się wzbudzała,ciagke płakała i tylko przy cycku chciała być, wózka i fotelika nie znosila...