Ja przeważnie wstaję koło 4, bo przeważnie wtedy narzeczony wstaje do pracy, robię mu śniadanie, zamienię 2 słowa i wracam do córci do łóżka i tak gdzieś do 7 sobie pośpię. Jednak jak mała jest chora, to już w ogóle prawie nie śpię, bo jej gorącą, bo pić, bo tak, bo nie, bo zimno... I tak...