Ja też po wizycie, nic nie pisałam, bo stan psychiczny okropny... Lekarz powiedział, że nadal jest sam pecherzyk, w sumie to chyba coś widzi w nim, ale żeby się nie nastawiać, bo nie ma czynności serca, nic nie zmierzył, nie wydrukował zdjęcia. Pod koniec wizyty wspomniał tylko, że kiepski...