U mnie też 2 razy SN. I bez dramatu, Pierwszy poród wywoływany w 37 tygodniu, o 11 zaczeły się skurcze, o 14 mała się urodziła. Z synem o 7 odeszły mi wody, o 8 wyjechałam z domu ( 15 km do szpitala), a o 9:05 urodziłam. Szybko, bez dramatów. Ból? No bolało, nie powiem, że nie, ale tak to natura...