dziś ciężki dzień zaczął się. Syn 1 raz poszedł do przedszkola, posiedziałam chwilę w sali i w szatni. odjeżdżając widziałam jak stał przy oknie...aż popłakałam się. siedzę i ryczę.oby do południa, o 13ej odbiorę a potem przed 15ą kolejna wizyta u gina...zawsze schodzi się bardzo długo...dużo...