Pewnie nazwiecie mnie hipokrytką, ale ja ochrzciłam mimo tego, że nie wierzę...a może inaczej- nie wiem czy Bóg istnieje, czy nie, a jak istnieje to wydaje mi się okrutny i niesprawiedliwy...w każdym razie mocno wątpię we wszystkie dogmaty kościoła...
w każdym razie, poszłam na tzw. święty spokój- żeby dziadkowie nie truli, że nie ochrzczona, żeby dziecko potem nie pytało dlaczego dzieci chodzą na religię , a ona nie....
Mnie ochrzczono i swego czasu uczestniczyłam w życiu kościoła, no ale z wiekiem powiedzmy zaczęłam bardziej się rozumem kierować niż wiarą....
Jak dziecko będzie chciało to samo zrezygnuje z kościoła i wiary, a jak będzie wierzyć...
Pewnym problemem może być kwestia tego wychowania w wierze, bo jakoś dziwnie mi będzie chodzić do kościoła, skoro nie wierzę, uczyć ją modlitw...Ale też po to są rodzice chrzestni, a tu akurat religijna chrzestna może pomóc:-)
Ślub mamy cywilny. Nie wykluczam, że kiedyś może się nawrócę i uwierzę...Różnie bywa na tym świecie:-)