Nie piszę na głównym, bo jakoś ciężko mi się wkręcić do rozmowy przy tak długiej nieobecności. Poza tym Igor daje nieźle popalić, nie mówiąc już o Amelii...
Jeśli chodzi o samopoczucie, to jest w miarę ok. Toczę się powoli, więzadła bolą, szczególnie w nocy, kiedy trzeba się podnieść z wyrka lub przekręcić na drugi bok, puchnę, stąd pewnie te kilogramy i podwozie mnie pobolewa, no i oczywiście brzuch mi się stawia, szczególnie wieczorami. Uroki III trymestru...