reklama

Cesarka czy naturalnie

Tak czytam o tych waszych około pół kilowych istotkach i troche mi wstyd :-[, jesteście wszyscy tacy dzielni, a ja tak przeżywam mimo, że Szczepek miał prawie 2 kilo.
Trzymam kciuki za te malenkie i większe istotki
 
reklama
Dzieki Agatko za historie i wszystkim za mile slowa, wiarę i modlitwę. Kuba cały czas pod respiratorem, jak się urodził dostał 2 punkty, ale potem dorwało go wiele, chyba zbyt wiele niepowodzeń. Jutro kończy tydzień...Przekażę mu, że wiele fajnych ludzi o nim myśli, pewnie mu to naładuje bateryjki...PS Na wcześniaki.pl jest fajnie, ale te historie mało dramatyczne (na szczęście dla nich)...
 
złóż Kubulkowi od nas życzenia z okazji tygodnia i powiedz mu że wszystkie cioteczki tu na niego czekają i o nim myśla ciepło. Dla was dużo siły i wiary że na pewno będzie dobrze
 
Tommie_2006 pisze:
Na wcześniaki.pl jest fajnie, ale te historie mało dramatyczne (na szczęście dla nich)...
Oj, wierz mi, że było dramatycznie... :( Ja pierwszy raz od porodu zobaczylam swojego Miłoszka wlaśnie gdy miał 7 dni. Byl taki maleńki...ważył 630g. i byl taki chudziutki i pomarszczony, oddychal z takim wysiłkiem - mialam wrażebnie, że nie patrzę na niemowlę tylko na starego, zniszczonego życiem umierającego człowieka... :-[ A lekarze ciągle mowili - zobaczymy, trzeba czekać... Następnego dnia, gdy rano przejechaląm 50 km. by Mu przywieźć mleczko okazalo się, że ma problemy z jedzeniem i mleczko nie bylo potrzebne...I zno ten przeogromny strach, bo przecież musi zaskoczyć z trawieniem, by mial sily, a wedlug lekarzy nie wyglądalo to ciekawie :( Tak strasznie się balam o Niego...Ale udalo się - Milosz 3 dni poźniej już byl na Patologii Noworodka, bo "zaskoczyl" i naprawdę sobie dobrze radzil, choć były kolejne chwile niepokoju, gdy zaczął się poszerzać uklad komorowy i grozilo wodogłowie. Ale wiesz co? Wtedy już było jakoś spokojnie, bo mam chrześniaczkę z wodoglowiem i choć jest to poważna choroba, to wiadomo, że nie zagrażająca życiu. I to jest najważniejsze! Ważne, byście dali Mu sily na przeżycie, o resztę zadbacie później. I zobaczysz - za 3 lata historia Kubusia też nie będzie dramatyczna

I jeszcze jedno - mojej koleżanki córeczka byla ponad miesiąc pod respiratorem, ciągle jakieś infekcje, zapalenie płuc i co tylko bądź. Z kliniki wyszla po 2,5 miesiąca. Teraz ma 9 lat. chodzi do szkoly i jest bardzo fajną dziewczynką.
GLOWA DO GÓRY!!!!!!!!
Tu tyle ludzi trzyma kciuki...!!!!!!!!
 
ja mam kuzyna w wodogłowiem, chłop 25 lat stypendysta jednej z Amerykańskich uczelni, uzdolniony muzyk, więc nie należy przejmować się za bardzo tą chorobą

Kubusiu z okazji tygodnia buziaczki :) następne będę z okazji miesiąca :)
 
Tommie_2006,

Wiara, nadzieja, miłość..trzymam za maleńkiego kciuki, posyłam mu moje anioły i dobre fluidy.. myslę o Was ciepło.
Julka także po wylewach i po infekcji wrodzonej - od urodzenia na antybiotykach.
Dzisiaj - 6 letnia pannica, a jaka ostatnio pyskata..
_375733_n.jpg


Jestem do dyspozycji: GG5566881

Pozdrawiam serdecznie,
 
reklama
Kubuś jest na CPAP-ie, chyba już zwalczył infekcję. Je mleczko 8x4 ml na dobę i złości się na każdy dotyk? Czy kiedyś to minie...? Boimy się bardzo o jego zdrowie i przyszłość...

Mam pytanie od żony, jak utrzymać laktację? Z 1-ym dzieckiem nie było problemu i potrzeby używania laktatorów - Marysia ściągała wszystko. Teraz prawie, 2 tyg. po porodzie, mleczko tak jakby się kończyło i nie wiemy co robić...Żona używa laktatora elektrycznego, który jedynie coś daje, ręczne są do kitu. Udaje się jej ściągać mleczko max 6x na dobę, w sumie ok. 50 ml na dobę (to strasznie mało...). Znasz jakieś sposoby? Oczywiście zioła i Karmi są już używane
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry