Tommie_2006 pisze:
Na wcześniaki.pl jest fajnie, ale te historie mało dramatyczne (na szczęście dla nich)...
Oj, wierz mi, że było dramatycznie...

Ja pierwszy raz od porodu zobaczylam swojego Miłoszka wlaśnie gdy miał 7 dni. Byl taki maleńki...ważył 630g. i byl taki chudziutki i pomarszczony, oddychal z takim wysiłkiem - mialam wrażebnie, że nie patrzę na niemowlę tylko na starego, zniszczonego życiem umierającego człowieka... :-[ A lekarze ciągle mowili - zobaczymy, trzeba czekać... Następnego dnia, gdy rano przejechaląm 50 km. by Mu przywieźć mleczko okazalo się, że ma problemy z jedzeniem i mleczko nie bylo potrzebne...I zno ten przeogromny strach, bo przecież musi zaskoczyć z trawieniem, by mial sily, a wedlug lekarzy nie wyglądalo to ciekawie

Tak strasznie się balam o Niego...Ale udalo się - Milosz 3 dni poźniej już byl na Patologii Noworodka, bo "zaskoczyl" i naprawdę sobie dobrze radzil, choć były kolejne chwile niepokoju, gdy zaczął się poszerzać uklad komorowy i grozilo wodogłowie. Ale wiesz co? Wtedy już było jakoś spokojnie, bo mam chrześniaczkę z wodoglowiem i choć jest to poważna choroba, to wiadomo, że nie zagrażająca życiu. I to jest najważniejsze! Ważne, byście dali Mu sily na przeżycie, o resztę zadbacie później. I zobaczysz - za 3 lata historia Kubusia też nie będzie dramatyczna
I jeszcze jedno - mojej koleżanki córeczka byla ponad miesiąc pod respiratorem, ciągle jakieś infekcje, zapalenie płuc i co tylko bądź. Z kliniki wyszla po 2,5 miesiąca. Teraz ma 9 lat. chodzi do szkoly i jest bardzo fajną dziewczynką.
GLOWA DO GÓRY!!!!!!!!
Tu tyle ludzi trzyma kciuki...!!!!!!!!