reklama

Czerwcowe kreski ❤️

  • Starter tematu Starter tematu użytkowniczka 212
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Ale ja jestem głupia. U mnie testy białe a że ostatni seks po którym mogło dojść do zapłodnienia był 3,5 tygodnia temu to się już nie łudziłam i testów więcej od pewnego czasu nie robiłam. Ale okresu jak nie było tak nie ma. Myślę sobie co mi tam siknę sobie jeszcze raz. Patrzę wyłania się druga kreska. Podekscytowana. Szybko kolejne testy. I czemu one mi nie pokazują dwóch kresek? No jak to czemu? Nie zauważyłam że pierwszy na który sikałam to był test owulacyjny 😐 Poczułam się jak idiotka 😔
 
No ciekawe rzeczy były, można było się doedukować i porozmawiać ze specjalistami, ale… właśnie tak wyszłam z mężem trochę zmieszana - los jest taki niesprawiedliwy. Z jednej strony trochę dało kopa żeby wreszcie przyłożyć sie do diety, a z drugiej strony przypomina mi się ze większość moich kuzynek które wpadły nie wie co to jest nawet owulacja czy endometrium, nie dbały o siebie przed ciąża, nie brały folika, a w ciąże jakimś cudem zaszły. A ja musze zastanawiać się czy przy wyborze kliniki mam brać pod uwagę jakie filtry maja założone w laboratorium… ehh
 
A pozwolę sobie tak podpytać - ma może któraś z was zdjęcie jak wyglądają owulaki z DL w premom? W sensie jak premom ocenia pozytyw? 🙈
nie jest to może najlepsza jakość, generalnie ja nie jestem zadowolona z tego jak PreMom mi ocenia/opisuje te testy, zawsze jednak moje wprawne oko samo wychwyci czy to już, czy jeszcze😅
 

Załączniki

  • IMG_0086.jpeg
    IMG_0086.jpeg
    73,5 KB · Wyświetleń: 76
Mój ginekolog jest lekko mówiąc niedelikatny 😁 jak wjeżdża ta głowicą do USG to z takim impetem jakby miał kogoś mieczem dźgnąć 😂 wczoraj w szpitalu na moje dzień dobry coś warknął 😁 ale dla mnie najważniejsze, że jest dobrym lekarzem.

W ciąży chodziłam do fajnego i koleżeńskiego ginekologa. Zostawiłam u niego tysiące zł a po porodzie udawał, że mnie nie widzi 🙄 jak miałam komplikacje to "zapomniał" żebym chodziła do niego w ciąży, a było to dwa tygodnie po porodzie 🙈
O, znam to! Moja mnie nie poznawała, jak trafiłam na patologię ciąży. Za każdym razem jak się jej o coś pytałam, to mówiła, że przyjdzie do mnie pogadać później, a potem widziałam ją rano o 8 wychodzącą z dyżuru i przez te kilka tygodni nie znalazła czasu... Widziałam jak do innych pacjentek niemal codziennie przychodzili ich lekarze prowadzący, dopytywali, podtrzymywali na duchu, a ta moja to szkoda gadać... Na szczęście trafiłam tam na lekarza, który ot tak sobie mnie przygarnął, regularnie badał, interesował się i zrobił na mnie tak duże wrażenie pod względem posiadanej wiedzy i empatycznego podejścia, że jest obecnie moim lekarzem.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry