Mnie też przeraża ta pielęgnacja, ale chyba najbardziej zakrztuszenie/zachłyśnięcie pokarmem....
obie z siostrą cierpiałyśmy na bezdech jako maluchy, siostra do około 2 roku życia, ale tylko podczas płaczu, jak się mocno rozpłakała to brakowało jej tchu. Zawsze mnie to przerażało, mimo tego że wiedziałam co robić to patrzenie na nią jak robi się fioletowa mnie przerażał....mam nadzieję że dam sobie radę.
Piekę dziś pierwszy raz chlebek na zakwasie....bo mój mąż taki wybredny na pieczywo że ciągle wyrzucam, a brak mi tu dobrej piekarni. Wszystko jest czerstwe następnego dnia
A w sobotę wyjeżdżamy w góry na tydzień, cieszę się bo zmienię otoczenie, no i cieszy mnie że mąż odpocznie bo straszny z niego pracoholik, przyda mu się odpoczynek. Niestety czeka nas min. 8h w podróży...