Pierwszy dzien za nami, Majusia płakała tylko rano przy oddawaniu, w ciągu dnia nie, ale siedziala sama, nie bawiła się z dziećmi, Pani mówi, że tyko obserwowała. Nic nie zjadła, nic nie piła, nie dała się Paniom dotknąć (chcialy jej spinke poprawić i kapcie ubrać). Jak przyszłam po nia to na mój widok się rozpłakała:-

-

-( a mi sie chciało ryczeć razem z nią:-( w szatni sie juz uspokoiła, i jak wychodzilismy to odwrót o 100 stopni, wesoła, gadatliwa. Teraz w domu mówi, ze chce iść jutro. Ale pewnie też bedzie płacz, ciekawe tylko czy juz w domu zacznie czy dopiero w przedszkolu. Ciężkie to wszystko