no i pierwszy dzień w pracy minął:-) było ciężko bo nie było części załogi i siedziałam tylko z jedną dziewczyną. Kilka rzeczy musiałam sobie odświeżyć ale szybko i dość sprawnie nadrobiłam straty;-) za to cycki to takie twarde mi się zrobiły a nie miałam za bardzo kiedy iśc odciągać, raz poszłam spróbować, to więcej się omordowałam niz to było warte, rękami do kranu

musiało to niexle wyglądać, no ale laktatora to nie ma sensu kupować bo jak nie zadziała to pieniądze stracone...
A jak wróciłam do domu to michałek takie uśmiechy do mamy walił kochany:-), tak go wycałowałam że ach! a jak sie przyssał do cyca to od razu poczułam ulgę...
babcia spisała się na medal

, choc powiedziała że nie była w stanie nic zrobić w domu przy małym ale to pewnie kwestia wprawy.
ciekawe jak poszło
KPI i
Avenie
I powiem jeszcze że choc zmęczona to jestem zadowolona z powrotu do pracy, przynajmniej mozna z kimś pogadac, oderwać się od codziennych obowiazków...
a teraz zmykam schrupać tego małego mojego smyka

i trzeba coś na jutro ugotowac

dzięki zxa kciukasy
