Hej!
Nina przyjęta, Leo nie. Smarujemy oczywiście odwołanie....... Dodatkowy kłopot przed przeprowadzką, cholera ciężka. Nie pokazywalam się wczoraj, bo klęłam niczym szewc.
Nince wszystko minęło po dobie, wczoraj tańcowała już do "Nie bądź taki szybki bil" (kto by pomyślał, że taki stary hicior tak ją poderwie) i dziś pognała do p-la. Obiecałam jej małe pezyjęcie pożegnalne w przedszkolu, ustaliłam z panią, że nie ma z tym żadnego problemu, więc Mała zadowolona. A w swojej grupie ponoć wszystkim opowiada już od jakiegoś czasu, ze się przeprowadza i będzie chodziła do nowego przedszkola ze swoją przyjaciółką Ania (dowiedziałam się od pani). Przeżywa widać nieźle, choć w domu mało o tym mówimy i raczej bez emocji, tylko tak informacyjnie, zeby jakos dzieciaki nastawić. Ale wiadomo - dzieci widzą i czują więcej, niż byśmy przypuszczali i może nawet chcieli.
moon - no to kciuki za bezproblemową reakcję Mai na koktajl Mołotowa.
trasia - przetrwaj ten ciężki dzień dzielnie.
marta, ironia - i jak u Was?
Doggi - co to za akrobacje na schodach!? Ale masz opiekuńczą córę
Doris - kciuki za sukces córy!