No wlasnie od 3 tyg nie. Najpierw Moj byl w delegacji, potem bylam chora a teraz Tys jest chora. Znów sie rozleniwię.
A dzis mialam smażyć paczki z przyjaciolkami. A zamiast tego siedze na podłodze w szpitalu i ciesze się jak glupia ze dziecinie juz przeszlo to otępienie itd. Jutro ja chyba związać będzie trzeba bo dzieciakom z rota nie wolno wychodzic
Aga - tragedia byla z badaniami. Moj t lezal na niej aby ja utrzymac podczas pobierania krwi i zakladania wenflonu. Mloda potem podczas kroplówki pawla a on sie popłakał. Po pierwszej kroplówce byla juz fajniejsza, zawolala ze chce zupy- akurat podali. Po 2 zaczela szaleć, biegać, zaczepiać wspoluwiezionych. Tylko nie rozumie czeego nie wolno nam stąd wyjsc.