To moja 4 ciąża. Poprzednie 3 straciłam. Teraz od samego początku mam plamienia, poszłam do ginekologa, był Ty 5 tydzień, było widać tylko pęcherzyk ciążowy. Lekarz kazał zrobić bętę w odstępie 2 dni. Pierwsza 7000, druga 12000. Przyrost o 80%. Ale potem dostałam krwawienia, zrobiłam bętę 11900. Więc minimalny spadek. Uznałam, że już nic z tego nie będzie. Poszłam po kilku dniach do ginekologa sprawdzić czy się sama oczyscilam, a tu się okazało, że ciąża jest żywa i serduszko bije. Wielkość odpowiadała dokładnie 6t i 5d, czyli tak jak byłam od ostatniej miesiączki. Ginekolog uważa, że pomylili mi wynik bety. Mam dodatkowo krwiaka, więc dostałam cyclonamine i luteine, a dodatkowo biorę neoparin. Czy myślicie że jest szansa pomimo tej bety i tego krwiaka?