Hej Mamuśki

dzudzenka ma rację, choć metoda o jakiej opowiada może wydawać się drastyczna to jest skuteczna! Akurat mogę potwierdzić w 100 % skuteczność tej metody, gdyż stosowała ją moja siostra na 5 mies dziecku, mieszkałyśmy wtedy razem w jednym domu ( przez ścianę). Byłam już na skraju rozpaczy jak słyszałam dźwięk kołysającego się wózka, śpiewającej siostry i płaczu bobasa. Wybrałam się któregoś razu do empiku, chodziłam za książką dla siebie, a na półce zobaczyłam TO: "Uśnij wreszcie! Jak pomóc dziecku zasnąć." dr Eduard Estivill, Sylvia de Bejar. Książka opiera się w dużej mierze na metodzie Richarda Ferbera, czyli rutynie, konsekwencji, wyznaczników czasowych, w którym momencie mamy podejść do dziecka i po raz enty zrobić to samo. Tu ważna jest sekwencja wykonywanych przez dorosłych zachowań. Bo dzieci to są małe cwaniaczki od początku... "Płacz" i "Płacz" są sobie nie równe, mamy ich 50 niczym twarzy Greya

Moja siostra w pierwszym dniu wróciła na tarczy. Nie dała rady, chodzić najpierw co minutę do małej, powiedzieć jej " Już spokojnie, mama teraz wyjdzie a ty zaśnij. Dobranoc skarbie". Myślała, że jej serce wyskoczy. Jednak powiedziałam jej, że nie po to wydałam kasę na książkę, bo sytuacja jest niekomfortowa, nie mogę wieczorem mieć czasu dla siebie, a głowa już mi paruje od płaczu. Zresztą widziałam, że ona jest sama zmęczona tą sytuacją. Jeszcze raz przeczytała książkę i spięła się w sobie.
Pierwszy dzień usypiała małą chyba 2h. Kładzenie spać, stała śpiewka, pogłaskanie po główce, wyjście z pokoju, płacz,minuta, wejście, uspokojenie, stała śpiewka, pogłaskanie po główce, wyjście z pokoju, płacz, minuta. i tak cały czas, coraz więcej czasu oczekiwania, aż dziecko pojmie, że ma iść spać. Pierwszy dzień nauki spania- 2 h, ok 20 razy uspokajania. Rezultat 3 dzień nauki zasypiania : 1h i 7 razy uspokajania. Po tygodniu siostra odwiedzała ją może 3 razy, przy czym nie było już takiego płaczu. Zdarzało się, że ją zostawiała, przychodziła do mojego pokoju i słyszałyśmy jak sobie gadoli w najlepsze. Teraz siostra ma święty spokój i 1,5 roczną dziewczynkę, która nie dość, że sama zasypia to jeszcze w swoim oddzielnym pokoju. Jak widać nic strasznego wszyscy żyją
Może moja długa opowieść Ci się przyda. Mam taką nadzieję.

