Witam się i ja
Nasze przedszkole zawieszone, pochodziła, pochorowała, pozarażała mnie i tak nam niemal 2 miesiące zleciało... albo ja albo Gosia chora...

spróbujemy ponownie w maju, w okresie chyba najmniejszej zachorowalności... no ale niestety jak już maluszek będzie z nami, stąd też boję się buntu i niechęci do przedszkola

no zobaczymy jak to będzie.
Jeśli chodzi o sprawy powiększenia się rodziny, to myślę, ze Gosia powinna dobrze zareagować. Ona jest zafascynowana dzidziusiami, moim brzuchem, lalkami typu dzidziuś, przejawia bardzo silny instynkt opiekuńczy, na co zwróciła uwagę tez psycholog w przedszkolu. Zawsze w grupie (nawet nowo poznanej) szybko znajduje sobie jakaś dziewczynkę z którą prowadza się za rączkę.
drzemki u nas tez odeszły w niepamięć, za to zawsze uśnie w aucie i wtedy masakra z zasypianiem wieczorem.
No i tak poza tym zaczęliśmy się rozglądać za jakimś domem (a raczej szeregiem). Mamy dylemat czy coś do remontu bliżej centrum czy tez nowy ale na peryferiach. Cenowo wychodzi podobnie, ale te korki.... Tak czy siak nawet jak się uda kupić coś przed porodem, to i tak do zamieszkania daleko, więc nawet o tym nie myślę.
Co do drugiej ciąży... brzuch rośnie szybciej, chyba jest większy, a na pewno jest niżej, za to waga niemal stoi w miejscu. III trymestr zaczynam z 3kg na plusie, a przez całą ciąże z Gosią przytyłam aż 20kg. Nie mam mdłości, tylko brak apetytu, a raczej bywam tak zmęczona łażeniem za starszaczką, że jak mam do wyboru stać w garach albo sobie usiąść - to wolę usiąść

W sumie jestem zadowolona, bo bałam się, że znowu dużo przytyję i znowu coś zostanie...
Płeć bejbika ma zostać niespodzianką, tak M zarządził i dopóki mnie mocno nie wkurzy, zrobię mu ta przyjemność;-) a wkurzyć mnie teraz nie jest trudno
pozdrawiam lipcóweczki:-)