Może ten płaczliwy nastrój to hormony? Myślę, że każdej z nas teraz ciężej opanować emocje. Ja w pierwszą ciążę zaszłam jako 17-latka i myślałam, że życie mi się zawali. Byłam przerażona, nie miałam z nikąd pomocy, musiałam zmienić szkołę na zaoczna itd. lek minął jakoś w połowie ciąży. Wtedy zaczęłam wierzyć, że sobie poradzę i już wiedziałam, że kocham te nienarodzone dzieciatko. Było ciężko, chwilami bardzo trudno i płakałam w poduszkę, ale z każdym dniem coraz lepiej. Teraz córka ma już 11 lat i wyrosła na naprawdę wspaniała dziewczynę. Daj sobie czas, hormony się uspokoją i może Ty też zaczniesz cieszyć się z dzieciątka. Mam tylko nadzieję, że mąż Cię wspiera.