A
aggy
Gość
Cześć Dziewczyny,
masakra. Miałam wirusa w komputerze. Przez kilka dni nie mogłam z tym dojść do ładu. Nie wiem, co to za ustrojstwo, ale dałam mu kwarantanne, a ten syf wgryzł mi się w system. Nie dało się zrobić nic - skopiować danych, włączyć explorera windows, można było tylko włączyć i wyłączyć kompa. Próbowałam go uruchomić w trybie awaryjnym, ale było to samo. Ostatnia deska ratunku - zalogowałam się jako administrator i nie miałam w ogóle dostępu do kont użytkowników! Nie chciałam z miejsca formatować, bo straciłabym dane, które miałam na pulpicie. Cóż zrobić - zrobiłam nakładkę z Windowsa, skopiowałam dane, a potem na nowo instalowałam Windowsa. Tym razem z SP2, bo wcześniej miałam SP1. W gruncie rzeczy to głupia jestem, bo przez dwa lata nie przeinstalowywałam Windowsa i mam za swoje. Program antywirusowy mi wykrył wirusa, ale zapora puściła i to ***** zeżarło mi całą pocztę. Już sformatowałam kompa, więc maili nie odzyskam. Ech...
Strasznie agresywny ten wirus. Moja szwagierka miała dokłądnie te same objawy. Mąz przywiózł jej kompa do domu do reanimacji. Nigdy wcześniej się z takim wirusem nie spotkałam. Bałam się nawet odpalić kompa męża, bo nie wiedziałam czy u niego ten syf też nie siedzi, mamy kompy na tym samym Macu. U niego na szczęście nic nie było, więc wszystko na nowo ściągaliśmy z neta przez jego komputer.
Cholera jasna!
Napiszę później, bo mam jeszcze trochę roboty z tym moim pecetem. Trzymajcie kciuki
masakra. Miałam wirusa w komputerze. Przez kilka dni nie mogłam z tym dojść do ładu. Nie wiem, co to za ustrojstwo, ale dałam mu kwarantanne, a ten syf wgryzł mi się w system. Nie dało się zrobić nic - skopiować danych, włączyć explorera windows, można było tylko włączyć i wyłączyć kompa. Próbowałam go uruchomić w trybie awaryjnym, ale było to samo. Ostatnia deska ratunku - zalogowałam się jako administrator i nie miałam w ogóle dostępu do kont użytkowników! Nie chciałam z miejsca formatować, bo straciłabym dane, które miałam na pulpicie. Cóż zrobić - zrobiłam nakładkę z Windowsa, skopiowałam dane, a potem na nowo instalowałam Windowsa. Tym razem z SP2, bo wcześniej miałam SP1. W gruncie rzeczy to głupia jestem, bo przez dwa lata nie przeinstalowywałam Windowsa i mam za swoje. Program antywirusowy mi wykrył wirusa, ale zapora puściła i to ***** zeżarło mi całą pocztę. Już sformatowałam kompa, więc maili nie odzyskam. Ech...
Strasznie agresywny ten wirus. Moja szwagierka miała dokłądnie te same objawy. Mąz przywiózł jej kompa do domu do reanimacji. Nigdy wcześniej się z takim wirusem nie spotkałam. Bałam się nawet odpalić kompa męża, bo nie wiedziałam czy u niego ten syf też nie siedzi, mamy kompy na tym samym Macu. U niego na szczęście nic nie było, więc wszystko na nowo ściągaliśmy z neta przez jego komputer.
Cholera jasna!
Napiszę później, bo mam jeszcze trochę roboty z tym moim pecetem. Trzymajcie kciuki
jakos dzien pechowy dzis rano nie miałam z kim jechac raptem wszyscy zajeci
ech mówie wam az sie gotowałam a mój Bartek poprzednia noc przespał myślaąłm juz ze bedzie spał a dzis budził sie z płaczem co 1,5 godz i paluchy do buzi i ryk
bo tez czasami chodzi tak ze wrrrrr

), kupki zgestnialy. Tyle ze jabluszko ze sloiczka bo nie mamy wlasnej dzialki a tychze sklepu to sie boje


