reklama

🌸👶🏼MAJOWE KRESKI🌸👶🏼

reklama
Mojego nie nazwałabym niezaangażowanym, absolutnie. Ale na pewno ma zdrowsze podejście ode mnie. Jest bardzo logicznie myślący, nie przeżywa aż tak jak ja, trzyma mnie w ryzach (tak mu się wydaje 😂). Ostatnio jak płakałam dlaczego to takie wszystko niesprawiedliwe to odpowiedział niestety bardzo dobitnie, ale w punkt - BO ŻYCIE NIE JEST SPRAWIEDLIWE.
Tak jak pisałyśmy oni nigdy nie zrozumieją naszego nałogowego sikania na patyki i tego całego schizowania. Przecież oni z Marsa! No kosmici 😂
Ja dostałam w tym miesiącu zakaz testowania aż do dnia przed spodziewanym okresem 🤣
Chyba rzeczywiście ich podejście jest zdrowsze, mniej stresujące…
Ale czasami ten optymizm jest aż wkurzający, no bo chce sobie człowiek ponarzekać, popłakać, a ten ze przecież będzie dobrze
U mojego to chyba i taki charakter, ale też kultura, w której się wychował (nie lubią a narzekać 🤣)
 
Ja dostałam w tym miesiącu zakaz testowania aż do dnia przed spodziewanym okresem 🤣
Chyba rzeczywiście ich podejście jest zdrowsze, mniej stresujące…
Ale czasami ten optymizm jest aż wkurzający, no bo chce sobie człowiek ponarzekać, popłakać, a ten ze przecież będzie dobrze
U mojego to chyba i taki charakter, ale też kultura, w której się wychował (nie lubią a narzekać 🤣)
Mój mąż to ogólnie oaza spokoju. Tymczasem ja - nie dość, że nadwrażliwa to z adhd 😂. W sumie to go podziwiam, że nie postanowił mnie udusić albo pójść po mleko czy coś 😆
 
apropo sikania to ja dziś zakupiłam na allegro 10 pinków 😶 5 płytek i 5 patyków.
Ale nie chcecie wiedzieć ile ja mam testów w domu. To podchodzi pod obsesję
Ja mam też zapas. Strejser mówi ,że mam obsesję na tym punkcie 🙃
Mam elektroniczny o czułości 25, mam taki, który pokazuje tydzień ciąży płytkowy, mam kilka o czułości 10.
Jestem ciekawa czy te mniej czule kiedykolwiek zużyje... Bo póki co używam te o mniejszej i jak kreski nie ma tak nie ma. Aż strach pomyśleć jak się kiedyś bałam wpadki a teraz,po tych 6 latach starań - marzę o niej 😆
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry