Itucha - jak ja Ci zazdroszczę, że Twój mąż najada się zupą. Mój by po zupie zapytał: co na drugie. A drugie zawsze musi być z mięsem, bo obiad bez mięsa to nie obiad.

Wczoraj na obiad zrobiłam bitki wołowe z puree ziemniaczanym i sałatą w jogurcie. Zjadł, smakowało, ale mówi, że deser by się jeszcze zmieścił. Po czym poszedł do sklepu po lody.

Ostatnio, jak byliśmy w Ikei, zamówił sobie klopsiki - ten większy zestaw, na deser kawa i ciacho. I zjadł to, po czym stwierdził, że mu mało i mimo ogromnej kolejki poszedł kupić drugi raz to samo.

No a nie wygląda na takiego, co lubi zjeść.
Zakupy przez net ja robię od dawna. U mnie Piotr i Paweł dostarcza, zawsze jestem zadowolona.