Ja z moim mezem jestesmy razem od 15 lat. Od trzech lat malzenstwem. Jakos wczesniej nie myslelismy o tym. Mieszkamy razem z moimi rodzicami. Rodzice na dole ( z babcia) a my u gory. Ale mamy osobne wejscie. Moja mama od dawna uwaza go za swojego syna, on zas mowi ze woli moja mame od swojej. Z moim ojcem to zalezy kiedy, nieraz super im sie uklada innym razem kloca sie o byle *******. Moi rodzice raczej w nic sie nie wtracaja. Ale pewnie tez dlatego ze z babcia mieli i nadal maja przeboje. Jeszcze nie tak dawno moi rodzice mieszkali osobno bez babci. Ale zmarl mojego taty brat i babcia zostala sama (obecnie ponad 90 lat ale nikt kto jej nie zna by nie pomyslal, ze az tyle) wiec rodzice sie do niej przeprowadzili. Z racji tego ze bylo nam zal moich rodzicow, ze ciagle maja z babcia cyrki to wyremontowalismy ten dom i sie do nich wprowadzilismy. Poki co jest ok zobaczymy jak bedzie dalej. Jakby zaczely sie jakies zgrzyty to zawsze mozemy sie wyprowadzic mamy swoje mieszkanie. Chociaz ciezko by mi bylo wracac do miasta, bo teraz mieszkamy na takiej wsi, ze najblizszych sasiadow mamy 500 m a i tak ich nie widac bo sa za wzniesieniem.