Ja też wzielam macierzyński rok, jak syn miał rok to chodziłam do pracy na część etatu tylko, zmienialiśmy się z mężem.
Co prawda nie byłam zmuszona wracac do pracy, poradzilibysmy sobie z wypłatą męża ale zrobiłam to dla siebie, mimo ze zwariowałam na punkcie mojego syna to trochę dziczalam w domu. No i zle się z tym czułam że nie dokladam się do budżetu domowego...
Na adaptacji było super, syn się bawil, nie zwracal na mnie uwagi ale jak pierwszy raz wyszłam to później nie odchodził na krok, płakał jak wychodzilam jakieś dwa tygodnie.
U nas są też dzieci poniżej roku i ze swoich obserwacji widzę że szybciej się odnajdują w żłobku, im dziecko więcej rozumie tym ciężej...