Witajcie dziewczyny.
Ostatnio mnie tutaj nie bylo, przepraszam za nieobecnosc.
Troche spraw bylo ostatnio do zalatwienia.
Wczoraj bylismy na pierwszym szczepieniu. Malutka wazy juz 4880g


moj tluscioszek

i szczepionka to totalny koszmar. Myslalam ze tam zemdleje jak wkuwali igle powoli i to w dwie nozki:-

-(
Byl taki krzyk, mala zrobila sie czerwona jak ksiazeczka zdrowia. Ja malo co sie nie rozplakalam razem z nia. One mi jeszcze kilkanascie ytan zadawaly, tu mi welbie szumi od krzyku, nogi jak z waty i uciekac chcialam im szybciej...
Pozniej wieczorem bylo coraz gorzej, mala przez cala noc spiac poplakiwala przez sen. Lezala jak trupiarka, nie bylo mozna jej dotknac. a nad ranem co godzine budzila sie na cycka....
Gdyby nie byly obowiazkowe to w zyciu bym nie poszla na kucie...
I moze bym podala po szczepieniu paracetamol w kropelkach...

po 14 znow ejdziemy do Manchesteru bo w pon okazalo sie ze urzad juz zamkniety byl zanim dojechalismy


I znow trzeba jechac...
Dziewczynki zycze waszym dzieciom powrotu do zdrowia...Biedactwa chorobstwa sie poprzyczepialy

