Witam, piszę, ponieważ mam problem z moją 7 miesięczną dziewczyną. Według schematów powinnyśmy wprowadzić kleik bezglutenowy do praktycznie każdego mleka, z tym że mała nie chcę go nawet tknąć. Dlatego zastanawiałam się czy kleik bezglutenowy jest faktycznie konieczny. Bo rozumiem, że glutenowy jest niezbędny, by wprowadzać powoli gluten, ale bezglutenowy jest chyba tylko po to by nadać mleku kaloryczności by dziecko mogło się najeść i nie było głodne, tak? Dodam, że mała nie jest wyjatkowo chętna do jedzenia i samo mleko jej starcza, a nawet trzeba trochę z nią poskakać, żeby całe wypiła. Przybiera poprawnie(700 g w 6 tygodni), dlatego chciałam wiedzieć czy mogę jej nie męczyć i pominąć ten kleik bezglutenowy?
Naprawdę nie tak łatwo zrobić dziecku krzywdę! Ja córki nie zmuszam do jedzenia mimo, że jest w wieku, w którym przejawia niechęć do większości rzeczy - co najwyżej nalegam żeby spróbowałam jeden gryzek, bo może jej zasmakuje, ale jak nie chce, to nie, no przecież nic jej nie będzie jak się trochę przegłodzi 
