Hej! Wreszcie jestem, mam nadzieję, że na stałe.
Po wielu zawirowaniach, różnych dziwnych rzeczach, przez które nie miałam kompletnie na nic czasu, odpoczęliśmy sobie w weekend, i tak sobie pomyślałam, że w poniedziałek wreszcie napiszę (bo przez ten długi czas podczytywałam Was po troszku, ale na pisanie czasu nie wystarczyło)- ale w poniedziałek niestety Martunia trafiła do szpitala, a ja razem z nią- widzę, że jakiś urodzaj na szpitale ostatnio. Siedziałam z Martusią cały czas, dziś Sylwek został z nią na noc, a ja wróciłam do domu przespać się w łóżku jak cywilizowany człowiek, a najpierw odpocząć od tego wszystkiego. Opiszę zaraz na wątku o chorobach maluszków.
Izuniu, wracaj szybko do zdrówka!