Pati powodzenia.
A ja pracuje zawzięcie nad odpornością Ali. siedzimy całymi dniami na dworze, ciągle gdzieś jeździmy, mała uwielbia brykać na rowerze. A wieczorami padamy jak muszki. Póki co przeszłyśmy dwie infekcje i nic. Więcej nie będę pisać bo boję się zapeszyć. Chociaż nie jestem przesądna, jednak zdaje sobie sprawę że wszystko może rozbuchać się tak po prost z dnia na dzień. Stąd też jestem tu tak rzadko. Nic nie jest tak ważne jak jej zdrowie. Jutro jedziemy na wizytę kontrolną do laryngologa. Migdały dalej są wielkości ziemniaków. Zobaczymy co tym razem wymyślą. Później upragniony wyjazd nad morze. sterydy w dawce minimum. Oby odstawianie się powiodło. I to tyle.