Chcialoby sie powiedziec kupe lat ale przeciez minelo tylko kilkam dni jak mnie nie bylo na forum...ale zaleglosci mam spore...Narazie mysle gdzie lapy wlozyc bo mam torb,walizek siatek i siateczek tyle do rozpakowania ze na korytazu nie ma gdzie przejsc...W dodatku zab mnie boli a dentysta moj wraca dopiero do pracy po 2 stycznia...zreszta jak prawie kazdy wiec bede sie meczyc moze do tego czasu...Swiata minely dosc szybko i meczaca...ciagle w rozjazdach...a urlop tez sredni,,,,Ale udalo sie dwa razy wyskoczyc na impreze,kilka razy do knajpki na drinka wiec w sumie nie mam co nazekac...niunia mi tylko cos zle w polsce spala....ale co tu sie dziwic jak raz tu raz tam ja przerzucalam...ale nareszcie jestesmy w swoim gniazku i mam nadzieje ze szybkow roci wszystko do normy...jak wlozylismy wczoraj niunie do jej lozeczka to w szoku bylismy jaka byla szczesliwa...a jeszcze wieksze zaskoczenie bylo jak zobaczylismy jak urosla...niesamowite...barierki ma prawie do pasa...i trzeba bedzieo koniecznie obnizyc spod...No i musze pochwalic sie ze niunia wczoraj calkowicie bez niczyjej pomocy stanela przy mojej nodze...doslownie zlapala sie za kolano moje -hop i stala juz na wlasnych nogach...wogole zrobila tyle postepow i mozna tak sie swietnie i swiadomie z nia bawic ze jest to nie do opisani...No i musze dodac ze od 3 godzin sypie u nas ostro snieg...jak tak dalej pojdzie to jedziemy jutro po sanki...:-)