Brzusio fajniutki, o takim to mogę tylko pomarzyć. Mój ma rozmiary king-konga. Boję się dzisiejszej wizyty u lekarza. Dzidzia dziś upatrzyła sobie mój pęcherz i mam małe z tym problemy. Wogóle to nadal mam doła, może mi przejdzie po wizycie u lekarza jak mnie lekarka uspokoi. Oby.
Brzuch jest ogromny, mam wrażenie, że zaraz pęknę. A tak wogóle to wszyscy chcą głaskać mój brzuszek. Kogo nie lubię to mówię, żeby uważał, że to zaraźliwe. Zastanawiające jest to, że koledzy w pracy cały czas chcą pogłaskać i ciągle pytają czy dziecko kopie. Utrapienie z tymi chłopakami.