Cześć dziewczyny, w piątek wybieram się do ginekologa, głównie żeby sprawdzić czy nie mam żadnych mięśniaków, torbieli (z racji dużych skrzepów przy miesiączce). Na wizytę idę prywatnie (bo dostać się na NFZ u mnie w mieście graniczy z cudem)... cena konsultacji ginekologicznej to 250 zł, cena usg ginekologicznego 150 zł... i tu mam do was pytanie: w skład konsultacji ginekologicznej wchodzi zwykle badanie palpitacyjne (bez usg)... czy takie zwykłe badanie wykryłoby ewentualne torbiele, czy lepiej zapisać się na samo usg?