Hej dziewczyny. Mam pytanie. Otoz od jakiegos czasu mamy problem z corka. Wszystko jej przeszkadza. Zakladam skarpetki slysze:" mama zle, popraw" poprawiam i czasem juz jest ok a czasem nie. Najwiekszy problem jest z butami zwlaszcza tymi zapinanymi na male rzepy typu baletki czy sandalki. Wiecznie zle, zle, zle. Poprawiamy i nie mozna jej dogodzic, a na prosbe zeby poprawila sama, odpowiada nie, Ty popraw. W sobote bylismy na wycieczce i w pewnym momencie zrobila taka awanture, krzyczala, piszczala, ze polowa miasta nas slyszala. Ludzie sie na nas gapili a my totalnie wkurzeni i bezradni bo poprawianie setny raz zapiecia w niczym nie pomagalo. I ostatni "problem" to poduszka, ale tutaj zwykle przytakniecie i jedna poprawa wystarczy zeby bylo ok. Najgorzej z tymi butami. Juz nie wiem czy to kwestia bunt 3 latka, czy corka ma jakas nerwice natrectw. Czujemy sie z mezem totalnie bezradni a jak juz slyszymy: " mamusiu, tatusiu ZLE" to nas ogarnia furia. Czy ktoras z Was tez tak miala? To tyczy sie tylko tych trzech kwestii tj: skarpetki, buty i poduszka czasem.