Dzieki Wam dziewczyny!!!! Naprawde wszystkie wasze slowa otuchy wiele dla mnie znacza. Wiem, ze jakos dam sobie rade, zwlaszcza jak mala juz bedzie przy mnie to czas pewnie bedzie szybko lecial. Czasami gdy jest mi zle to tak sobie mysle, ze moja corcia i tak ma wiele szczescia - ma oboje kochajacych rodzicow, ktorzy choc nie moga byc teraz razem to jednak sie nawzajem i ja kochaja- ilez maluszkow nie ma nawet tego... Bedzie dobrze, damy rade.
A Zuza dala mi taki koncert kopniakow wczoraj, niemal caly dzien, ze na koniec az czulam sie obolala od srodka- czy i Wy macie tak samo czasami? Ona pewnie czuje ze mama jakas smutna biedactwo... Dlatego dzis staram sie nie myslec o rozstaniu i nie plakac.
Ach a poza tym bylismy na USG i wszystko jest super w porzadku, malutka rosnie zdrowo, ach i doktor powiedzial, ze teraz to juz na 100% dziewczynka. Z rozmiaru jej glowki wynika, ze to juz 28 tydzien. A jak slicznie zaciskala piastki... Oj jakze ja nie moge sie juz jej doczekac. Choc pewnie jeszcze zdazy dac mi w kosc po urodzeniu maly lobuz... :laugh: