Witajcie dziewczyny!
Ja kolejny raz muszę przeprosić, że nie odniosę się do Waszych postów. Podczytuję Was w miarę możliwości, ale nie mam czasu i siły za bardzo się udzielać.
Dziś wróciliśmy z Centrum Zdrowia Dziecka po trzydniowych badaniach w związku z tym wodonerczem. Badania potwierdziły to co już wiedzieliśmy czyli powiększony lewy układ miedniczkowo kielichowy i lewy moczowód. Do tego zrobili badanie, które sprawdziło czy mocz nie cofa się z pęcherza do nerki i na szczęście nie. Następne takie badania za pół roku.
Jestem strasznie zmęczona [emoji17] W szpitalu mały miał łóżeczko, a ja niewygodny fotel od którego moja kość ogonowa jest w opłakanym stanie. Ledwo siedzę. Nocowałam w specjalnej sali z ok 15 innymi mamami. Na szczęście łóżko wygodne i tak naprawdę i ja i reszta nie bardzo miałyśmy czas żeby z tego pokoju korzystać. Najgorsze było jednak to, że Olek non stop na cycku i nie chciał zupełnie w dzień spać. Nie miałam czasu jeść, bo żeby cokolwiek zjeść lub wypić trzeba było iść do kuchni. Dodatkowo nie miałam czasu na częstą toaletę konieczną w połogu... [emoji17] Rano nie umyłam też zębów bo od 6 do 12 cyc i próby uśpienia małego. Masakracja jakaś. W domu już lepiej. Ale padam na pysk.
Ja też już raczej nie będę wszystkiego prasować tylko to co bardziej pogniecione.
Przesyłam Wam buziaki i życzę siły i wytrwałości w naszych codziennych trudach [emoji8][emoji8][emoji8]