oj znam to

brzuchal pełny, a coś bym zjadła... Co chwilę coś pogryzam. I tylko na rozum nie jest to czekolada/lody/golonka... a raczej np jabłko, banan, winogrona czy też... płatki z mlekiem.
A wnętrzności są tak ściśnięte że ciężko mi się oddycha, a wieczorem mam kołotania serducha (a tak jakoś nierówno bije). Jak siadam to muszę się wyprostować i oprzeć (na kiblu to fajnie musi wyglądać... Salliu opierająca się o ścianę za kiblem...)
Dziś w końcu wzięłam się za coś

uprałam kocyki (naliczyłam ich 5 sztuk).
We wtorek w końcu pojadę po ciuszki, żeby zobaczyć czy mam te małe na czas tuż po porodzie. No i zakupy... jakies mydł itd. Dziś u matki zamówiłam podkłady pop, podkłady pod prześcieradło dla dzidziola, majtki jednorazowe

I zaczynam się szykować.
Aż mi głupio że tak dużo z Was ma już wszystko gotowe, łącznie z torbą do szpitala, a ja jestem daleko w lesie. No a myślałam, że będę się tak stresować, że torba będzie czekać od 20 tygodnia... a tu zaczęłam dziś 31 i jeszcze nic nie mam

haha.
I, nie ma sprawy, jeśli chodzi o info z Blue. Sama się stresowałam i czekałam jak na szpilkach na wieści od niej, więc zrozumiałe, że od razu i Wam doniosłam co i jak. Bo przecież też się martwicie.