Megami, ciekawe, od czego zależą te rozbieżności w terminach i ciekawe kiedy ja bym Młodą urodziła, gdybym jej nie popędziła
gosiane, mnie ostatnio babcia od strony taty powiedziała, że ja się z dwójką zajadę. Zrobiłam wielkie oczy o co jej chodzi, a ta walnęła tekstem, ze ona przy jednym syneczku wymiękała, bo wszystko na jej głowie. Wyśmiałam ją, bo dziadziuś był w domu i chciał pomagać, ale ona to taki typ kobiety, ze NIKOGO do własnego dziecka nie dopuści, chowała go pod kloszem i wyrosła taka dupa wołowa... Powiedziałam jej, ze ja mam MĘŻA i z niczym się nie zajadę, bo po to jesteśmy małżeństwem, żeby wspólnie wychowywać dzieci...
Zelka, trzymam kciuki, żeby się udało!!! Ja na samą myśl o kredytach mam ciarki, 2 tygodnie się motaliśmy z kredytem na auto, bo żaden bank nam nie chciał dać, byłam załamana, że już bez samochodu zostaniemy
Dla mnie te wróżby to też zabawa, przecież nie biorę tego na poważnie, chociaż troszkę smuteczkowo, że za każdym razem wychodzi mi tylko dwójka dzieci

Za to z sody znów mi dziś chłopiec wyszedł
Co do terminu porodu - z Tosią gin mi obliczał termin porodu "po staremu" - data miesiączki, plus rok, minus 3 miesiące, plus 7 dni.
Wyszedł 2 stycznia, urodziłam 3go, ale mimo, że w terminie, to wody były zielone i cieszę się, że sobie przyśpieszyłam poród.
Teraz wg. starych wyliczeń powinien być 29 stycznia, ale że owu miałam dzień wcześniej, to może 28 stycznia, a położna wyliczyła tymi śmiesznymi kalkulatorami 27 stycznia... Więc nawet nie wiem dokładnie
Matko, jak mi dziecko galopuje ze wzrostem!!!

1 cm w miesiąc! Już ma 106,3cm, po kim ona taka wielka
