Nie no, bez jaj!
Młody też by się chciał w nocy bawić, bo jak się rozbudzi, to gada i zadowolony, ale nie ma takiej możliwości, żebym pokazała dziecku, że jest w ogóle opcja zabawy w nocy!
Jak się raz pokaże, to się dziecku spodoba, a noc jest od spania!
Więc jak on tą godzinę nie śpi, to my go tylko obracamy z boku na bok i trzymamy za ręce (pierwsze, co robi, to macha łapami, żeby wyjąć sobie smoczek i wyć), aż się zacznie wściekać, w końcu zaczyna płakać i usypia.
U nas "usypiająco" działa suszarka, ale tylko w fazie początkowego kręcenia, jak się rozbudzi, to musi dostać pić i albo szybko usypia, albo się kręci przez godzinę.
Ja to już mam tak dość, że co noc wyję z bezsilności i w głowie mam głupie myśli, typu leki nasenne, żeby tylko tą piep.rzoną noc przespał, a później nastaje ranek i wszystkie złe emocje mijają...
Odliczam dni do października, mam w planach weekend sam na sam z mężem w Krakowie i już zapowiedziałam, że przed 12 nie wstaję z łóżka!