Andzelika87 zaczęło się od tego, że w ubiegłą sobotę byliśmy na weselu i mniej więcej tuż przed naszym wyjściem laska obok mnie mówi, że jest taka chora ... Że wczoraj miała 39 stopni. A ja sobie myślę ja pier..... , a my dziecko w domu mamy i pewno znów coś przyleczemy. No i tak też się stało. W poniedziałek rozłożyło młodego gorączka od wtorku do piątku i katar do dnia dzisiejszego, a mnie na dobre wzięło w piątek - to samo i trzyma do dnia dzisiejszego, a jeszcze jak na złość M. po 12 godz. w pracy i nawet nie mam jak odsapnąć. A że sami mieszkamy to babcia nie popilnuje... A dzisiaj mi M. mówi, że już ma podniesioną temp. i boli go gardło... Super