Vivienne- ja jak odstawiałam Polkę, to jedno się od mamy nie chciało odkleić, drugie chodziło i popłakiwało, a trzecie z rykiem, wołając Mamaaaa, uciekało z sali. Moja poszła szybko, nawet maskotki by zapomniała, tak jej się do sali spieszyło. Ale też jestem ciekawa jak będzie po. Powinnam po 15 ją odebrać, ale pierwsze dni to o 13 po nią pójdę.
Mój mąż dzisiaj stwierdził, ze w szpitalu to on na korytarzu poczeka, bo nie ma zamiaru przeżywać powtórki (w sensie nagłych komplikacji i cesarki) i się stresować. A jak kurde będę musiała. Powiedziałam mu, że sama nie idę rodzić

Pierdzielę, nie rodzę i już

On chyba nastawia się na drugą cesarkę i spokój, a ja jednak na sn.
Na szkołę rodzenia babki z mężami przychodzą, a mój to nawet nie ma zamiaru iść. W sumie przy dziecku na początku robił więcej niż ja, więc tu akurat nie musi, ale urodzić by mi mógł pomóc
mysiaka- ja ślub brałam w ciąży, w sumie nieplanowany (w jeden dzień się zdecydowaliśmy, ale my ze sobą wcześniej byliśmy 8 lat i ciąża była planowana), a studia dzienne kończyłam w maju i w maju rodziłam. tydzień przed porodem zdawałam ostatni egzamin, a licencjat robiłam na spokojnie we wrześniu (chociaż w czerwcu też bym dała radę). Trzeba wierzyć, ze się uda

Ale jeśli ślubu nie jesteś pewna, to ja bym chyba jednak przełożyła.
W ogóle to przedwczoraj stuknęło nam 11 lat razem (od dnia kiedy głupo się zapytał, czy będę z nim chodzić

). Nawet zapomnieliśmy o tym
Paulina- oj nie martw się, po porodzie nie jest tak źle z ciałem. Mój mąż to za mną łazi jakbym sexi modelką była

Biedny, bo mi się jakoś ostatnio nie chce, za dużo się nastresowałąm i namartwiłam ostatnio.
atkina- to ja jestem jakaś dziwna, bo i w pierwszej ciąży i teraz to mega sexi się czuję, tak kobieco i w ogóle. Ja tam, mimo wszystkich dolegliwości, to lubię być w ciąży i lubię swoje ciało. Pal licho rozstępy, kilogramy czy cycki

Teraz najbardziej jesteśmy kobietami

Pryszczy nie mam jakoś wiele (standardowo, w pierwszej też nie miałam).
U mnie na studiach nie było problemu. Na pierwszym roku była dziewczyna z zespołem policystycznych jajnikó, która zaszła w połowie pierwszego roku, bo później mogłaby mieć problemy, później przeniosła się na zaoczne. Następna dopiero byłam ja na 3 roku, ale nikt nie wytykał, wszyscy sie cieszyli, pytali, pomagali. W sumie fajnie było.
My dzisiaj gadaliśmy o remoncie i chyba pod koniec września zaczniemy. Ustaliliśmy, ze chyba jednak u dzieciaków będzie wykłądzina, bo to cieplej, a Młoda głównie na podłodze się bawi. Ale z drugiej strony jak mi za przeproszeniem zarzyga, to będzie problem
Sierpniowa- to brawo dla Wojtusia
