Mam pytanie do dziewczyn z chorobami tarczycy. Przed ciążą miałam tsh na poziomie 3, w pierwszym trymestrze 2, I teraz zaczęło rosnąć- na wynikach 2 tyg temu wyszło 2.8 więc lekarz wdrożyła euthyrox 25. Nigdy wcześniej nie byłam leczona z powodu tarczycy. Nigdy nie robiłam dodatkowych badań oprócz tsh. Dziś u mojej mamy zdiagnozowano hashimoto, jej lekarz powiedziała że jej córki na 100% też to mają- mamy sobie zrobić badania ft3, ft4 i anty tpo.. Jeszcze nie zrobiłam badań, bo mama dostała diagnozę dopiero dziś, ale jak się naczytałam jakie mogą być skutki nieleczonej tarczycy dla dziecka, to włos się na głowie jeży... Wierze w to, że mam coś z tarczycą, bo i włosy i skóra w złym stanie, no i koncentracja oraz pamięć jak u starszej osoby, ale rodzinni zawsze badali tylko tsh i na tej podstawie stwierdzali że wszystko jest ok i taka moja uroda.. Proszę, powiedzcie, czy macie jakieś doświadczenie/wiedzę na ten temat-czyli temat ryzyka chorób dzieciaczka przy nieleczonej tarczycy u matki? Bo ja kompletnie nie, a nie chce dalej czytać internetu bo się mocno nakręcam takimi rzeczami.