reklama

Toruń

reklama
Rechot to wiesz ile sie trzeba namęczyć, żeby cos zjadły te nasze dzieciaki. U mnie Piter mięcho je tzn. drób, bo inne mu jakos nie wchodzi, za to mogę zapomniec o warzywach i owocach bo nie zje. Ile ja bym dala, żeby wkońcu normalnie zaczął jesć i wołac mama daj kiełbasę.
 
ja nigdy nie zapomnę koszmaru jak Tomek miał niedokrwistość i musieliśmy faszerować go mięchem i jajkami a ten się darł w niebogłosy jak nie jadł zaraz wyniki spadały i miał mniejszy apetyt i się koło zamykało niejedzenie napędzał spadek płytek i hemoglobiny co wywoływało jeszcze większy jadłowstręt koszmar ryczałam nad garami i nad Tomem jak bóbr
 
Alan też miał niedokrwistość...ale był noworodkiem i mógł tylko brać syrop. Po 4 miechach pomogło...ale pamiętam, co przeżywała Rechot :-(

My na wsi - nie wiem jak moja mama to robi, ale on wszystko je :szok: Talerz zupy na raz jest :szok:
 
Witam po weekendowo, w ten "piękny, słoneczny" dzień wrrrrrr .......... co za lipiec okropny :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

a i przesyłam Wam moją 7-mio miesięczną Kluseczkę ;-)

Obraz 435.jpg
Obraz 396.jpg
Obraz 415.jpg
Obraz 423.jpg

Pzdr600
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry