Może zadam głupie pytanie, ale jak odróżnić wzdęcia od skurczy? Jestem w 24tc, od jakiegoś czasu twardnieje mi brzuch - tylko nie na dole, jak przy "tradycyjnych" skurczach, a na górze, tak jakby w jelitach, pod żebrami. Nie jest to raczej skurcz, bo z tego co czytam, to skurcze ustępują po jakimś czasie czy zmianie pozycji, a to uczucie zaczyna mi się wieczorem i trwa praktycznie dopóki nie zasnę. Brzuch twardniał mi już w 10tc, ale ginekolożka, u której byłam, zbagatelizowała to. Po ostatnim takim "wzdęciu" pobiegłam do innego lekarza, okazało się że szyjka nie skróciła się i prawdopodobnie to ucisk macicy na jelita. Dostałam nospę 3x1, doraźnie espumisan i buscopan. Biorę też magnez 2x1. No ale mam wrażenie, że ten brzuch twardnieje mi niezależnie od tych leków, nie ma też większego znaczenia czy jem lekko czy ciężkostrawnie, bo czasem wywala mi brzuch po kromce chleba żytniego, a po jajecznicy jest spokój. Czy któraś z Was miała podobnie i poradziła sobie jakimś sposobem? Cały czas mam wrażenie że to jednak skurcze, a kontrola dopiero za 2 tygodnie...