Hej dziewczyny. Moja córcia ma 7 lat, jest alergikiem. W momencie zwiększonych alergenów zaraz dostaje kaszel, ma duszności i normalne objawy oskrzelowe. Po mału nauczyliśmy sie z tym żyć. W ciągu trzech lat moje dziecko złapało trzy niegroźne infekcje uszu, przy ostatniej otrzymałam straszną burę od laryngologa, że moje dziecko zaniedbuje wydmuchiwanie nosa, że jest "medycznie nieuświadomione" itp i dał skierowanie do szpitala na usuniecie migdała. Nawet nie zapytał, czy ma jakieś inne obciążenia, choroby itp, a wydaje mi się, że powinien... Napewno skonsultuję się z innym lekarzem, bo jestem przeciwnikiem usuwania migdałka, boję się, że każda infekcja będzie atakować oskrzela, co w przypadku mojej córki jest najbardziej prawdopodobne. Sama byłam kiedyś u laryngologa prywatnie, badanie bardzo profesjonalne trwało 50 minut, to wykonane w przychodni na moim dziecku trwało raptem 2 minuty. Wkurza mnie to, bo służba zdrowia strajkuje, narzeka, a efekty ich pracy są marne. Jestem zla po prostu.