Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
@Itsaris wiem, ze dla dziecka sn jest bardziej korzystne i nie mam zamiaru odwodzic cie od tego. Tak, niestety tego co nastapi nie da sie uniknac. A wciaz wierze, ze uda sie wam oszukac przeznaczenie, ze biologia sama sie wybroni. W koncu to ona decyduje o ewolucji i slabe punkty przerabia w mocne strony. Myslalam, ze cc moze dac malej wieksze szanse, dlatego o nim wspomnialam. Szanuje bardzo Twoja decyzje i trzymam kciuki za pozytywne rozwiazanie.
@Itsaris oczywiście,że rodzice przeżywają razem z nami...bardzo nas kochają i to ich również bardzo dotyka.
Mocno, mocno trzymam za Was kciuki, te wszystkie emocje są mi tak znane...w kwietniu minęły dwa lata jak nasz Bohater odszedł, a ja pamiętam każdy szczegół,każdy...niestety nie mamy dzieci, za nami 4 straty...12tc,32 tc,18tc i 7tc...
38tc od dziś...
@Blackberry Na razie wszystko dobrze, jeżeli można tak powiedzieć... Nie miałam wizyt ostatnio u lekarza. Ostatnią mam tuż przed terminem porodu. Czekam na jakieś objawy, już dwa razy wpadliśmy w małą panikę, ale nadal czekamy.
Termin 27.09.
Zostalo tak mało czasu. Zaczęłam się bardziej aktywnie przygotowywać do porodu. Nie wiem czy coś to pomoże, ale może będę ciut pewniejsza siebie. Codziennie przed zaśnięciem i jak się tylko obudzę myślę o Tosi. Wyobrażam sobie jak może być... jak ją dotknę i w końcu zobaczę jak wygląda mimo ogromnego strachu, mam wielkie pragnienie żeby już urodzić i ją zobaczyć. No po prostu nie mogę się doczekać mojej Malutkiej
Wyobrażam sobie różne scenariusze, obmyslam co może się wydarzyć, o czym musimy jeszcze pomyśleć, pamiętać. Co będzie gdy zacznie słabnąć tętno Tosi, jak wezmą mnie nagle na cc... Jest tak wiele możliwości, niewiadomych, to wszystko ciągle siedzi w głowie.
Kryzys przychodzi nagle, nie mogę wstać z łóżka leżę płaczę, albo chodzę wściekła na wszystko i wszystkich wokół. A potem jest chwilę dobrze, jedziemy na zakupy, do lasu, mówimy do brzucha, opowiadamy Tosi gdzie z nami jedzie, co robimy. W taki pogodny, radosny sposób, jakby wszystko było dobrze, a w głębi wiemy, że to jedyne chwile kiedy jest z nami tak blisko, że w ogóle z nami jest. Uwielbiam jak tata Tosi mówi np. "zabieram córkę na lody", "jedziemy do sklepu po coś slodkiego dla Tosi" (mhmm dla niej", " kop mamusie, rośnij silna"
Może wydawać się to dziwne. A dla nas, to przyspieszone i skrócone rodzicielstwo....
Myślę, że jak zacznie się coś u nas dziać, to dam tutaj znać.