@Itsaris podpisuje sie obiema rekami pod slowami
@Destino. Nie ujęłabym tego lepiej.
Od siebie moge zapewnić Cie, ze za jakis czas dostrzezesz sens tego co sie stalo, kazde dziecko, ktore zbyt wczesnie odchodzi zostawia po sobie slad, slad w postaci zmiany w nas, nowego etapu, nowych decyzji, postanowień, dzialan. Nigdy nie bedziecie tacy sami.
Kazde dziecko, ktore pojawia sie w naszym zyciu bez wzgledu na to na jak długo przychodzi, ma jakies zadanie, jakis cel... sama dojdziesz do tego jaki. Po pewnym czasie... wiem, ze teraz pomyslisz, ze jestem wariatka, bo ja sama kiedy w czerwcu stracilam synka, nie rozumialam po co ktos mi to mowi... teraz wiem, ze moj syn mial pewna misje, powoli zaczynam dostrzegac jaka, niestety odszedl, ale w naszych sercach bedzie na zawsze. Tosia w Waszych sercach tez. Macie to ogromne szczescie, ze byla z Wami przez kilka dni, bedziecie mogli powspominac spędzone z nia chwile.
Kazdy dzien bedzie trudny, bedzie wydawac Ci sie, ze nie ma sensu, nie bedziesz rozumiala co sie stalo... ale to normalne. I uwierz mi z czasem spojrzysz na to inaczej. Bedzie Ci latwiej. Nikt nie powie ile to bedzie trwalo, bo kazda z nas jest inna. Najwazniejsze jest aby byli przy Tobie ludzie, którzy beda Cie wspierać. Pozwol sobie pomoc. Pozwol sobie na zalobe, na przeplakanie dni i nocy, na zlosc, na nienawisc... nie tlum emocji, jesli potrzebujesz to krzycz, bedzie Ci latwiej.
Nie wiem czy jestes wierzaca czy nie, mi bardzo pomoglo wyobrazenie sobie i uwierzenie w to, ze Franek jest w niebie, ze bawi sie z innymi aniolkami, spoglada na nas z gory i czuwa nad nami. Codziennie wieczorem z nim rozmawiamy... wyobrazam sobie, ze on na nas czeka w niebie, u niego czas mija szybko i kiedys znow bedziemy razem... Ja po stracie Franka stalam.sie bardziej wierzaca, kazdy reaguje inaczej, znajdziesz na pewno cos co przyniesie Ci ukojenie. W moim przypadku jest to modlitwa, rozmowa z Bogiem i Frankiem i uczestniczenie w mszy sw. - kiedys bywalam tam od swieta...
A teraz, poki jest czas badzcie razem z Tosia.
Ja modle sie za Was.
Przytulam mocno. I przezywam to z Wami, jako matka ktora rowniez musiala pozegnac swoje dziecko.. :*