Z matma jest chyba tak, ze trzeba duzo robic tych przykladow..
Przyznam, ze nie lubilam matematyki. Jedynie geometria szla mi jako tako. Wyladowalam w liceum w klasie matematyczno-geometrycznej. Nie wiem jakim cudem dokonalam takiego wyboru. Zacmienie jakies. Na szczescie moj maz jest niezly z matmy. Uczy nawet mojego brata. Czasami jak slucham to niby cos tam pamietam.
Foxy- teraz to juz sporo osob wie o takich problemach. Chociaz wiele nauczucieli to lekcewazy. U mnie w podstawowce mialam swietna nauczycielke od matmy, taka starej daty. Dla dzieci z problemami robila dodatkowa godzine w tygodniu i dawala latwiejsze sprawdziany. Nie potrzebowala orzeczenia. Po prostu widziala, kto sciemnia i sie nie uczy, a kto nie jest w stanie sie czegos nauczyc. Niestety nie ma juz takich nauczycieli.