Ja się nie wyrabiam z praniem. W pt maz jest w domu. O 8 musimy wyjechać n a ten zabieg na oczko Artura. I potem mamy dzień wolny. To podjade opłacić karnet na silke choć nie chodzie ale trzeba. Chyba przepis ze karnet na siostrę to się nie zmarnuje. Ale długo moja silna nie będzie prosperowac, jakoś do. Marca mówili więc tylko jeszcze ten miesiąc.
Arturowi wymienialam z tydzień temu ubrania. Niektóre powyrzucalam bo nie da się dopracować + rosciagniete. A dałam mu nowe większe więc, te które teraz były nienajgorsze i jeszcze sie miesci będą te domowe.